Rok 2011 nie był ogólnie dla mnie zbyt łaskawy. O ile rok 2009 i 2015 były najgorsze w moim życiu o tyle w roku 2011 daty 15 czerwca w pierwszą wtedy jaka mi wypadała rocznicę obrony mojego dyplomu z politologii o specjalności marketing polityczny to wtedy ta data nie była przypadkowa dla mnie. Właśnie taką oto datę wybrałam sobie na swoją pierwszą "próbę". Dziś już nie próbuję jak i nie radzę nikomu próbować ale jak czytam artykuły takie jak ten poniżej:
To naprawdę nie rozumiem takich ludzi jacy na pozór maja wszystko a nie mają np komfortu psychicznego i lądują co rusz po szpitalach psychiatrycznych tylko dlatego,że mężulek zostawił a dzieciaczki wyrosły nie takie jakie by się chciało. Bo pisarka z tego artykułu jaką jest Justyna Bargielska nie ma łatwego życia ze swoją chorobą. Jeśli jest źle zdiagnozowana bo ona słyszy głosy jakie każą jej się zabić to naprawdę z depresji warto pomyśleć diagnozę schizofrenii w jakiej występują głosy.
I pomyśleć, że ta pisarka pisze też dla dzieci. Co jeśli jakieś dziecko przeczyta w necie,że ona się leczy i zacznie słyszeć głosy przez jej twórczość. Ja na przykład pisząc moje blogi odradzam komukolwiek jakich kolwiek "prób". Moje "próby" wynikały z trudnych przejść jakimi było między innymi studiowania na WSZIF-ie gdzie mi wytoczono proces i nie widziałam wówczas innego rozwiązania jak "spróbować" czyli "co by to było gdyby mnie nie było?" ale naprawdę tej Justynce Bargielskiej potrzebna jest terapia jak i wsparcie duchowe.
Nie chodzi mi tu o Boga bo jestem ateistką ale i wsparcie na duchu osób bliskcih ale były mąż ma ją głęboko w du...ie a dzieciaki też pewnie jej nie wspierają chociaż wchodzą dziś w dorosłość. Tworząc dla dzieci bierze się za nie odpowiedzialność i co jeśli ktoś przeczyta,że Justyna jaka jest pisarka zmaga się z tak poważnymi problemami psychicznymi a jakieś głosy nakazują jej skończyć to mogłoby pociągnąc za sobą łańcuch zachowań destrukcyjnych...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz