sobota, 1 sierpnia 2026

150

 Są takie dni jakie chciałoby się wyrzucić z kalendarza. Są takie chwile jakie powodują bardziej narastający w nas żal czy smutek... Są i dni kiedy by się wiele chciało ale się nie może... Do takich dni należał właśnie dla mnie 17 lipca 2026 roku gdzie to dowiedziałam się, że otrzymując 90 punktów rekrutacyjnych aplikując na studia na UWr nie dostałam się i zostałam nieprzyjęta ale aby się tam zarekrutowac i być przyjętym na ten konkretny kierunek musiałabym uzyskać aż 120 punktów...

Płakać płakałam i w szoku też byłam. Bo nigdy wcześniej nikt nie miał problemu z przyjęciem mnie na swoje studia dzienne na uczelni publicznej a tu akurat UWr się tak wykazał,że progi punktowe były dla mnie nie osiągalne... Płakałam ale dziś to już wspomnienie. Mam żal ale nie będę go chować. Trzeba móc iść dalej...


Tyle ile ja łez wylałam przez ostatnie 2 tygodnie-tego tu nie jestem w stanie opisać. Ale po płaczu jak po każdej burzy-przychodzi słońce... Kierunek jaki mnie interesował to jak zwykle pedagogika ale marząc w duchu o resocjalizacji zapragnęłam w ostateczności aby sobie wybrać specjalność marketing dorosłych. Kiedyś owszem-byłam już studentką dzienną na UWr ale nie utworzono resocjalizacji tylko była pedagogika opiekuńcza z terapią a ja nie chciałam nic działać z sierotkami z biduli. Zaczęłam myśleć aby prowadzić szkolenia dla dorosłych w tym i dla seniorów jak nie dawać się wykorzystywać ale os chciał inaczej...

No i??? Prawdopodobnie wracam do pana Prokopa. Dziś już wiem jedno-nie pojadę do Głogowa tak jak chciałam bo nie pojadę. Tyle w temacie. Dziś jestem już w trakcie negocjacji z panem Prokopem i nie wiem czy zgodziłby się mnie przyjąć... Cokolwiek i gdziekolwiek nie będę-dam znać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz